Amber Red IPA

Po długim oczekiwaniu Browar Amber postanowił ponownie uwarzyć coś z serii „Po Godzinach”. Tym razem padło na Red IPA, które kojarzymy z takich piw jak The Butcher od Brokreacji czy Call Me Simon z Pinty. Wyraźny czerwony kolor i duża dawka goryczki.

Oko i nos:
Piwo prezentuje się pięknie, po przelaniu do butelki już w kilka chwil pojawia się piękna beżowa piana. Niestety jej trwałość nie jest tak dobra jak byśmy sobie tego życzyli więc bardzo szybko się redukuje i nie zostawia za dużo śladów ani pamięci po sobie. Piwo ma piękny, karmelkowy, słodki zapach co browar podkreślił w swojej notce prasowej. Posiada jednak mniej aromatu chmieli i żywicy niż się spodziewaliśmy ale pozostawia wyraźny akcent chmielów Chinooc i Cascade, które są ciekawym i nęcącym finiszem,

Usta i podsumowanie:
Piwo jest lżejsze mimo 14,5% ekstraktu. Pijalne, dobrze nagazowane i ciekawie podbudowane słodem. Mniejszą ilość akcentów chmieli amerykańskich odbieramy tu za pewną ciekawą odmianę od mocno nachmielonych kraftów, do których przyzwyczaiła nas piwna rewolucja. Goryczka zaznacza się delikatnie, z każdym łykiem nadając piwu ciekawy, wytrawny finisz.
Piwo pije się przyjemnie, delikatnie schłodzone, najlepiej w chłodniejsze deszczowe dni. 

 

Cyferki:

Ekstrakt: 14,5%,
Goryczka: 45,
Alkohol: 5,8%
Chemiel: Citra, Chinooc, Cascade, Mosaic, Yellow Sub
Słód: i tutaj cytat: „słody palone”

13418439_1229903013688525_5339900462182401082_o

wykonanie strony
© Copyright 2014 itama.pl